Z chaosu myśli rodzi się…

Z chaosu myśli rodzi się…

Czuję, że tego potrzebuję.

Lubię ten moment po, kiedy coś się pojawi. Kocham, kiedy z chaosu myśli rodzi się nowe. Dar. Obdarzona nim latam, kwitnę, rozwijam się….

Dzieło myśli moich jest światłem z niebios. Czasem nieco skonsternowana widzę stworzone, wypłynęło ze mnie. Ulotność myśli, łapana czasem pośpiesznie za nogę, rękę czy kawałek momentu, kiedy zamierza ulecieć w niebyt.

Nie pozwalam jej odejść, chwytam łapczywie, tulę do piersi i śmieję się w duszy. Moja Ty jesteś Mała Wariatko, Mój Dziele, Mój…

Potem wypuszczam ją w świat dojrzałą od pieszczot, by niosła dalej me myśli i uczucia. Widzę jak odchodzi, nie płaczę. Wiem, że wróci znowu eteryczna, żywiołowa, mocna…na powrót moja.